Super sprawa z tymi połączeniami kolejowymi - możemy sobie z Aneczką wyznaczać Dębicę na miejsce spotkań i mieć całkiem nową bazę wypadową bez konieczności gonienia auta... choć akurat na tę akcję przyjechałem T5 bo musiałem zdążyć przed pracą i w razie nawet kilku sekund spóźnienia na dworzec do pracy spóźnił bym się ponad godzinę, więc nie ma co ryzykować, a szlak sobie wyznaczyliśmy ambitny. Może nie pod względem dystansu, ale podjazdy tu solidne i w wielu miejscowościach kojarzonych z górami nawet w połowie takich nie ma.
W światku rowerowym jest taka choroba polegająca na wzajemnym nakręcaniu się, my byliśmy tu, to ktoś pojechał tam, a jak on pojechał tam, to my tam też chcemy jechać, ale innym szlakiem, a ten ktoś się nie przyzna ale pojedzie tam gdzie my, tylko też innym szlakiem... zakręcone towarzystwo ale trudno. Kto w ten światek wstąpi, musi porzucić wszelką nadzieję na normalność ;)
No więc nasz team znaczy Aneczka i Ja był na górze z Krzyżem III Tysiąclecia - zatem Krzysztof pokręcił do Małej pod pomnik Chrystusa Króla - co znaczy ni mniej ni więcej tylko tyle że Anucha już knuje żeby też tam być... a wiecie, kobieta jak się na coś uprze to, to zrobi. I zrobiła...
Już od jakiegoś czasu mamy układ, że ja podsuwam Jej pomysły i wyznaczam trasy, a Ania wybiera z tego co jej pasuje i wyznacza terminy. Teraz nadszedł czas na Małą. Więc jedziemy...
Niestety, zapis wysokości w Traseo zgłupiał (pewnie było to dla niego za dużo), dlatego wrzucam skreena z projektowanej trasy - jest praktycznie taka sama jak przejechana, oczywiście nie ma na niej wejść, zejść itp. oraz trasa powrotu spod samego Pomnika jest ciut inna, ale z grubsza oddaje to co przejechaliśmy:
Powiedzmy sobie szczerze - wymagająca trasa! Ale daliśmy radę.
 |
Wiadukt, nie mogłem się powstrzymać ;) Tyle razy jeździłem tą trasą, tyle razy pod tą kładką więc w końcu ja jestem górą!
|
 |
A Aneczka do mnie dołącza
|
 |
Sypki kliniec, to nie jest idealna trasa dla rowerzysty, ale i tak lepsza taka niż rozpalony słońcem asfalt
|
 |
Zdjęcie tego nie odda, ale to naprawdę sakramucki podjazd!
|
 |
Ten także...
|
 |
A to zjazd... w sumie jest na tym świecie jakaś sprawiedliwość - choć z drugiej strony, na zjeździe muszę hamować, a do góry żadna siła zewnętrzna nie pomaga mi wjeżdżać - ot takie życiowe doświadczenie jak działa entropia w praktyce ;)
|
 |
Jesteśmy u celu!
|
 |
A i nie myślcie że to na fali mody "świebodzińskiej" ten pochodzi z 1937 roku, świebodziński z 2010 Powstał jako wotum dziękczynne za ocalenie Małej od klęski gradobicia, która spustoszyła okoliczne miejscowości.
|
 |
namawiałem Anię by pozowała toples... ale wiecie kobieta jak się uprze to jej nie przekona ;)
|
 |
Kościół św. Michała Archanioła w Małej
|
 |
Dwa krzyże
|
 |
Nie zapominajcie o bzykaniu! To ważna sprawa ;)
|
 |
Wzgórze Szemberek nad Zawadą. Szliśmy tędy w Ekstremalnej Drodze Krzyżowej. A to groby tych którzy tu zostali w maju 1915 roku
|
 |
Kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny - zwanej Matką Boską Zawadzką - pełni role sanktuarium
|
 |
A nam wreszcie udało się wejść do wewnątrz, bo w czasie EDK był zamknięty - niech żyje gościnność
|
 |
No cóż teraz zostało już tylko zjechać do Dębicy.
|
A potem szybki załadunek, buziaki i jazda prosto do pracy. kilka minut w Biedrze, żeby sobie kupić coś do zjedzenia bo przecież od śniadania (dwie kawy i garść magusiów) oraz jakiś przegryzek w postaci sezamka lub krówki na trasie nic nie jadłem i zalegam w fotelu operatora, w przytulnej, klimatyzowanej kabinie... tak to praca stworzona dla mnie ;)