Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Litwinka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Litwinka. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 marca 2022

Tatry z Czarnej Góry

Znów bez dłuższego tekstu, w sumie tak dzień za dniem posty wrzucać to może i nieładnie, ale myślę że wybaczycie. Tym bardziej że znów się robią zaległości i jest o czym pisać. A przecież cały czas gdzieś wypady urządzam i materiału nie ubywa.

Zatem zapraszam do oglądania - jak ktoś chce się bawić w opisywanie - to także będzie to mile widziane.

W sumie plusem takiego rozwiązania jest to że nie muszę walczyć ze skryptem Bloggera aby mi wstawiał zdjęcia w kolejności narracji, bo wszak narracji nie ma.






























poniedziałek, 7 marca 2022

Jak zdobyć Litwinkę

Hmmm szczerze mówiąc, być może wystarczy recytować jej Mickiewicziusa?

Ale można na też na piechotę, tyle że z buałki Tatrzańskiej to mega upierdliwe, bo choć górkę widać jak na dłoni, to kładkę powódź zniosła, nowej położyć nie pozwala urzędctwo, że to niby natura 2000, a najbliższy most jest w Bukowinie... Cóż to jednak dla mnie? Banał.
 

Wszyscy poszli na stok, szusować, Aneczka z Chłopcami także. Wszyscy poza mną, bo w moim przypadku było by to marnowanie pieniędzy, czasu i zapału do życia. Wolę pospacerować po okolicy. A okolica ciekawa i praktycznie mi nieznana z pieszych wędrówek, czyli jest okazja, jest wola to nie ma co się zastanawiać. Ruszam jeszcze przed Nimi. Umawiamy się tak że powinni być nim ja wrócę, więc to Oni zabierają klucz od pokoju.

Wiele mi nie potrzeba, jakiś batonik energetyczny, puszka piwa do wypicia na szczycie i tyle, nie biorę ani raków ani stuptut, jedynie kijaszki. Na mapie wszystko wygląda sensownie i nie przewiduję problemów z trafieniem, oczywiście jak zawsze różnie to bywa, ale poradzić sobie poradzę.

Do Bukowiny droga jest mega upierdliwa z racji na ilość samochodów, później już jednak mam spokój i piękne widoki.

Jak widać nie było tym razem błądzenia - w sumie to aż mi z tego tytułu głupio, no ale przyjmijmy to jako wyjątek potwierdzający regułę.

Dziś same zdjęcia z wędrówki - pewnie za dzień lub dwa zrobię posta z samymi zdjęciami Tatr - nie każdy obserwuje mnie na fejsie, więc będzie okazja się pochwalić, bo robią wrażenie.

Zaczynam i kończę tym kościołem, ale początek, to dlatego że w pobliżu jest poczta, a ja chciałem znaczki na kartki pocztowe kupić

"szalony domek" (znaczy ja sobie go tak na własny użytek nazywam) w Bukowinie Tatrzańskiej

Białka

Białka z widokiem na Tatry

Ja z widokiem na Białkę

To już Czarna Góra i urokliwa kapliczka domkowa


Czarna Góra - to serpentyny, podjechać tu zwłaszcza gdy droga nieodśnieżona to musi być spore wyzwanie, ale i podchodząc można się zagrzać, za to widoki... rekompensują wysiłek z nawiązką


A to już pod samym szczytem Litwinki


Jak widać może 5 minut zostało wolnym krokiem





Liczyłem że tu przycupnę, wchłonę piwo, zapalę - ale nic z tego wygwizdów porażający

Ale widoki... no samo zobaczcie - warto było

Tu już jest zaciszniej - przylepiam się na krzywy ryj do ogródka restauracyjnego, wypijam piwo, zagryzam batonikiem i przypalam papierosa - smakuje jak mało kiedy.


A tam będę schodził - droga nie przetarta, ale co to dla mnie?


Niby północny, ale dobrze nasłoneczniony stok i bazie już się pojawiają - oczywiście narwałem trochę dla Aneczki

Taka droga

W sumie świetnie widoczna - nie sposób zabłądzić

Tu już nieco mniej widoczne - idę po prostu linią prostą przed siebie - muszę dojść do Trybszu (Trybsza? - jak dopełniacz od Trybsz?)

Wprawdzie wszystkie mądrości ludowe mówią by nie oglądać się za siebie, ale ja wszak do mądrości nie pretenduję.

Droga jest, ale nie moja.



O ta jest moja - nią schodzę wprost do ostatnich zabudowań, a stamtąd już asfaltem do głównej drogi która prowadzi mnie na most

Po drodze kolejna urokliwa kapliczka

Most na Białce

A to już "nasza" strona

Czyli w zasadzie jestem w domu ;)


I jak to w ludzkim życiu bywa  - początek i koniec w kościele ;)

Cmentarz w Białce Tatrzańskiej

Jak pisałem we wcześniejszym poście - edykt Józefa II był tu traktowany swobodnie albo wcale nie dotarł,dlatego wciąż mamy ten urokliwy wkoło kościelny cmentarz

Stara i nowa świątynia w jednym kadrze

I jeszcze na nową rzut oka - co by jej przykro nie było

Ale otoczenie starej bardziej mnie nęci

Fota na do widzenia i idę pod nasz domek

A tam niespodzianka - moich jeszcze nie ma... ból niewielki, rozkładam się w zacisznym wnętrzu T5 i spokojnie na nich czekam, za jakieś półgodziny wracają zmęczeni ale zadowoleni - i pięknie! Teraz coś na obiad, a potem cały wieczór w naprawdę dużej grupie - wielkim plusem Gerlacha jest właśnie jego piwnica - taki zakątek klubowy, gdzie spokojnie można poimprezować w kilkadziesiąt osób.

Ale to już osobna historia.