Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wąwozy.. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wąwozy.. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 17 lutego 2020

Wąwozy "Marcinki"

Góra św. Marcina wąwozami stoi... tyle że daleko im do urokliwych wąwozów lessowych Kazimierza Dolnego czy przepięknych kanionów z Pienin i Jury. Te nasze, wypłukiwane we fliszu karpackim, pokryte grubą warstwą błota (iłów i humusu), śliskie, mokre, zazwyczaj zimne, prowadzące gdzieś w paryje albo młaki, nie ściągają nam na głowy rzesz turystów spragnionych romantycznych spacerów.  

A jednak są... 

To tak jak z Himalajami - no są, i nic tego nie zmieni (poza erozją) - więc od czasu do czasu trzeba tam po prostu iść. 

No to poszedłem, przy okazji chciałem obczaić lokal który był budowany w Skrzyszowie od pewnego czasu - w zasadzie jedyne co mogę o nim powiedzieć to to że jest duży... Za rok mają tam zrobić studniówkę dla Mikołaja i jego rocznika... genialny pomysł! Dwa kilometry do przystanku, wkoło paryje, oraniska albo... wąwozy na "Marcince"... 

Cudów żadnych ani planowania nie było - ot po prostu, kije w dłonie, Aura, plecak, buty... idę. 


Zobacz trasę w Traseo

Jak widać żadne cuda - ale spacerek fajny! Naprawdę fajny. Zobaczcie sami:

 Za jakiś czas będzie tu kolejna paryja, wolno przyrasta, teren ma wiele odpływów, więc erozja postępuje wolno... ale postępuje nieubłaganie. I paryja będzie. 

 Aura to takie dziwne stworzenie - maniacko wchodzi w kadr, ale cholernie nie lubi być fotografowana... 

 Widok na Tarnów

 Takie domki... Nie wiem czy ptactwo jest zachwycone, ale ludzkie oko się cieszy. 

 Kolejna z kapliczek - nie wiem kto jest montuje, ale trzymam za niego kciuki i modlę się o powodzenie bo to naprawdę świetna robota. 
Tu oczywiście błogosławiony Ojciec Pio. 

 I taki wąwóz... 

 I kolejny

 i coś zielonego... ciekawe co to za paprotka? 

 O i jeszcze jeden wąwóz! 

 który prowadzi na ów lokal cokolwiek duży...

 przeszklony, nowoczesny i w ogóle... 

 Można się schlać i iść spać... 
w sumie powinno mnie to cieszyć... 
nie cieszy... pewnie muszę się schlać i iść spać żeby zaczęło. 

 Widoki mają jednak niegłupie. Prawie cały Tarnów.

 I jeszcze jeden rzut oka na kolosa.
A potem długi marsz (tow. Mao wybaczcie) do głównej drogi przez Skrzyszów. Co gorsza, poza górnym odcinkiem, przez pola, zabudowa jest zwarta ogrodzeniami i raczej nie ma szans przeniknięcia na boki. 

No ale w końcu dotarłem.

 I taki urokliwy dworek - dziś zaniedbana ruderka, ale na prywatnej posesji - szkoda jej. 

 Przez znaczną część drogi towarzyszyła mi pustułka - nie wiem może miała ochotę upolować Aurę? 

 A potem niebaczny na los żony Lota odwracam się i patrzę na to koło czego byłem chwilę temu... I nadal nie wiem czy mi się to podoba...

 Ale to mi się podoba...

 I widok na Tarnów z Harcerskiej, tuż obok Parku Biegowego "Marcinka" też mi się podoba.

Ufff. Na dziś tyle, ale działo się sporo i mam kolejne dwie mega wycieczki rowerowe do opisania - na szczęście w pracy ciut luźniejszy czas, więc może się wyrobię przed weekendem ... bo w weekend nowe przygody mają być...