Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lasy Mieleckie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Lasy Mieleckie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 kwietnia 2022

wywleczony ;)

Słyszeliście o leśnicach? Prędzej o rusałkach leśnych. W sumie to wcale mnie nie dziwi jeśli ich nie znacie, wprawdzie to demonologia słowiańska ale najbardziej znane są postacie złowrogie; strzygi, wąpierzyce, południce, mamuny, topielice. A leśnice krzywdy nikomu nie robią (zasadniczo*). Ot prowadzą w las, kuszą ścieżkami, obiecują przygody, dają radość. Wraca potem taki delikwent do domu, wytyrany jak kot w marcu, podrapany, brudny... szczęśliwy i opowiada a i tak nikt mu nie wierzy. No ale kto by uwierzył w opowieści o leśnicach? Kto by uwierzył w te istoty przedziwne? Piękne, mądre, dobre (zasadniczo*) które nic od człowieka nie chcą, poza tym by towarzyszył im na leśnych duktach? No kto w takie bajki uwierzy?
Kto uwierzy, że można o całym świecie zapomnieć, zatracając się w lesie, będąc prowadzonym przez leśnicę?
Ba, ja sam w to nie wierzę...

A do lasu poszliśmy sobie ot tak, na spacer. tak w ogóle to miałem wtedy drugą zmianę, ale po spacerze mieliśmy jeszcze podjechać do banku, na targowisko i zrobić zakupy...

Stawy Nowaka

Nazwa pochodzi od prywatnego właściciela, ale nie ma On nic przeciw robieniu z tego miejsca terenów spacerowych

A tam na niebie to Chinoook sobie łopocze...



Kapliczka leśna






Zbiornik P-poż - niski stan wody, niski... Pomimo iż zima była śnieżna.

Taka droga to świetny przekrój przez wydmę. Bo Lasy Mieleckie położone są na wydmach.

Lizawki

i znów Stawy Nowaka

I tym sposobem zeszło nam całe dopołudnie, minęło południe i zaczęło się popołudnie. Nie starczyło czasu by coś zjeść, zabrakło go by załatwić sprawę w banku, nie było kiedy podjechać na targowisko...
Zdołałem jedynie szybko coś kupić w Biedrze i pognałem na złamanie przepisów do Tarnowa do pracy.

ps. 1 - wszelkie podobieństwa pokazanych tu osób z leśnicami są zupełnie przypadkowe
ps. 2 - * - zasadniczo, gdyż biada temu kto nie sprosta ich oczekiwaniom 
ps. 3 - A mapki to nie łaska?


piątek, 18 marca 2022

Z Wyklętymi jeszcze nie koniec

Tym razem nie Tarnów i okolice, lecz Mielec i jego lasy. W tych lasach wojował chor. Wojciech Lis „Mściciel” i jego śladami pojedziemy. To mało mi znany epizod walk z komunistyczną okupacją Polski, ale bardzo cenny i konieczny do zapamiętania.
Tak na marginesie "najbardziej postępowego ustroju w dziejach ludzkości" - na pewno nie znacie postaci Janiny Przysiężniak, nie jest tak głośna jak "Inka" - została zamordowana w siódmym miesiącu ciąży, jej kaci nigdy nie odpowiedzieli za swój mord, a potomkini tychże śmie mówić o "żołnierzach przeklętych"...

Start jak zwykle od Aneczki, na Cyrankę jest stamtąd pięć minut jazdy rowerem i to tylko dlatego że trzeba uważać na duży ruch. Potem przywitanie na miejscu, część ludzi już znam, część poznam w trakcie rajdu i prelekcja. Po zakończeniu wchodzę na stopnie i zapraszam Mielczan do odwiedzenia Tarnowa i rajdu rowerowego śladami naszych wyklętych - trasa podobna do tej z poprzedniego postu, ale oczywiście już bez Azotów.

W ogóle pechozol straszny, bo mi z jakiś przyczyn urwało nagrywanie na Traseo i nie mam końcówki, a też była ciekawa, za to mam nagrane na Stravie więc wrzucę screena.

Dystans nie jakiś morderczy, ale dla wielu był to pierwszy rozruch po zimie, więc i żadnych większych akcji nie należało robić. Ot w sam raz. 



Za to na wielkie słowa uznania zasługują władze miejscowe, które zorganizowały potężną wyżerkę w postaci kiełbas (ognisko i grilla przygotowała grupa rekonstrukcyjna oddziały Chorążego "Mściciela i dla nich także głębokie pokłony) kawy, herbaty i pięknego miejsca w leśniczówce.

Jazda prowadzona jest płynnie, w dobrym tempie i bez maruderów, to ważne mało co bardziej psuje rajd niż konieczność stałego czekania aż inni dociągną, albo... pogoń za oszalałym liderem, który nie liczy się z możliwościami i ochotą innych. Tym samym wyrazy uznania dla Tras Rowerowych Mielec.

Zbiórka pod pomnikiem "wyklętych" na Cyrance

Jeszcze nie wszystkie postacie tu są, ale prace trwają i wkrótce pomnik będzie gotowy

W lasach mieleckich dużo jest takich miejsc, które mają nam przypominać o historii tych terenów



Niemało jest też kapliczek, odmiennych niż nasze pogórzańskie, ale wszak w stylu lasowiackim, innym a jednak bliskim sercu


Nie, nie pilnuję tej resztki kiełbas, zresztą i tak już nikt nie miał siły jeść - ale stopy fajnie było sobie zagrzać, a przy okazji zrobić reklamę Tarnowskiej Korbie



Śródleśne stawy

Stary młyn wodny i ciekawa betonowa burtnica

Kapliczka maryjna przy młynie, przez większą część roku praktycznie niewidoczna z drogi

Młyn od zaplecza

Podczas gdy ja zwiedzałem młyn, wycieczka nam uciekła, zostaliśmy sami z Anią i Wieśkiem, ale na złe nie wyszło, pozwiedzaliśmy jeszcze co nieco. 


na pohybel Putinowi... ale prawdę powiedziawszy wolał bym w takim złomie nie walczyć

Kiedyś tu z Aneczką na kawę zajedziemy

Kolejne z miejsc pamięci ukrytych w mieleckich lasach. Już opustoszałe, wydarzenie dobiegło końca i ludzie się rozjechali. Ale my jesteśmy


Każdy z tych słupków to jeden człowiek...


Nie umiałem sobie odmówić

Niektóre z dębów są już duże,

inne dopiero niedawno sadzone

A potem już grzecznie do domu, ogarnąć się przebrać, zjeść mega wspaniały obiad który Ania przygotowała i wieczorem chcąc niechcąc jazda do Tarnowa bo na noc do pracy.

wtorek, 22 lutego 2022

Z Aneczką po lasach zimowe stąpanie

Lasy Mieleckie, to część pradawnej Puszczy Sandomierskiej. Już mało naturalne, przetrzebione, gospodarcze, żywiące i dające schronienie niezliczonym pokoleniom Lasowiaków, kryjące w sobie zbrodnie niemieckie ale przecież wciąż piękne.

A jak jest Aneczka i są lasy i jest zima i pogoda i można iść... no to nie można nie iść. Tym bardziej że przyświeca nam szczytny cel, szczytowania na Carpatii i doniesienia tam kamieni zebranych z innych szczytów, Mogielicy i Ćwilina.

W lasy zajeżdżamy samochodem - można by od razu z buta, ale to jednak wiele godzin marszu dodatkowo. W sumie nic przeciw nie mamy, lecz doba rozciągliwa nie jest, a życie ma wobec nas także inne oczekiwania, nie tylko spacerowanie.

Oczywiście nie obyło się bez przedzierania "na żywca", a przy okazji odkryliśmy piękne drzewo, do którego na pewno przyjedziemy latem.



Dla tych co myślą że to jest śnieg - poczekajcie na moje posty o Niskim, Gorcach i Tatrach... o tam to były śniegi!


Może i śniegu mało, ale i tak urokliwość wielka

Ino że miejscami w błocku się człek jako ten dzik tapla




A to owo drzewo wyżej wzmiankowane - piękny dąb, pomnikowy.

I kamyczki nasze którem w plecaku dżwigał z każdego wypadu

I wzniesienie najwyższe w okolicy całej

A po tak dramatycznej akcji górskiej, należy się suty posiłek - czyli w Galerii Navigator zamówione na wynos sajgonki... nie powiem SMACZNE!

I to tyle przygód dnia tego.
tych którzy czują niedosyt uspokajam - wkrótce nowy post o wypadzie w Beskid Niski i tam ani śniegu, ani przygód nie zabraknie.