Drugi raz w ciągu tej samej eskapady, ale za to całkiem inaczej. Nie żeby akurat Szczawnica wymagała dodatkowych atrakcji bo jest sama atrakcją w sobie, ale skoro w jeden dzień było na rowerach to drugi piechotą, skoro jeden dzień po równym i potem gór, to na drugi dzień po górach a potem na równi. No wiecie, dla zachowania życiowej symetrii - choć mówi się że symetria jest estetyka głupców... ;) Z drugiej strony taki Pałac Zimowy jest bardzo symetryczny - ciekawe ilu mędrców od estetyki głupców odważyło by się to powiedzieć w oczy Piotrowi Wielkiemu?
Tak czy siak idziemy.
Przemili gospodarze pozwalają nam zostawić T5 u nich na obejściu pomimo zwolnienia pokoju i ruszamy. Szlak przebiega kilkadziesiąt metrów stąd:
Mówcie co chcecie, ale ładnie to wyszło.
wpierw rozgrzewka, potem już stałym tempem stale pod górę, ale za to przez las, więc skwar nie daje się we znaki. Ludzi mało. Jakaś młodzież padnięta dość nisko nad Krościenkiem, patrząc na ubrania, tylko jeden z nich miał cokolwiek wspólnego z górami reszta przyjechała tu "wypocząć" ;)
Potem jeszcze u samej góry, dwóch mężczyzn i traktor (zgodnie przyznaliśmy z Aneczką że muszą mieć jaja, żeby tam jeździć) oraz ojciec z synem na wspólnej wycieczce (ale ci wiedzieli co to góry), a tak to szlak tylko dla nas. Takie wędrówki to lubię.
 |
od prawej: Cyrhla, Wysoki wierch, Durbaszka, Wysoka. W dole końcówka Szczawnicy.
|
 |
| malowniczo... |
 |
oczywiście na szczyt wędrujemy Głównym Szlakiem beskidzkim, ale inne też się spotyka po drodze. Wybaczcie rozmazane zdjęcia, nie pamiętałem że przy takim półmroku, mój Blackview wymaga długiego "czasu do namysłu"
|
 |
jeden z nielicznych oznakowanych szczytów na tym odcinku szlaku, a szkoda - bo przechodziliśmy choćby po... Wisielcu.
|
 |
Wyżej już dziś nie wejdziemy. To Przysłup a przed nami zejście do Szczawnicy
|
 |
Widoki na północ
|
 |
i na południe
|
 |
i tak jakby cywilizacja się zaczynała
|
 |
na Bereśniku
|
 |
A Trzy Korony się skryły w chmurach żeby nas swym widokiem nie prowokować
|
 |
bacówka pod Bereśnikiem
|
 |
siedzimy sobie - co i raz słychać sapanie, rzężenie i jęki, to mugole nadciągają od strony Szczawnicy, zaraz zrobi się tu gęsto, ale na razie jest jeszcze do wytrzymania
|
 |
Jakaś mamusia z synalkiem (tak na oko 14 lat ale wyrośnięte i z nadwagą). Troszczy się o jego tłuszczyk stale serwując mu kanapki a na koniec zamawiając naleśniki - co chłopak przyjmuje z beznamiętną miną pasionego brojlera.
|
 |
Jakaś para staruszków w naszym wieku, zadyszana z wzajemnymi pretensjami o zgubienie szlaku, pyta czy dojdą tędy "na górę"? hmmm... tylko spojrzenie Ani powstrzymało mnie przed wysłaniem ich na Radziejową...
|
 |
Znów jakaś młodzież, dziewczyna (typ - królowa czwartorzędnej dyskoteki powiatowej na przedmieściach) z pretensjami o wszystko. Dwóch podchmielonych chłopaczków zaraz za nią, sypiących "mięchem" na prawo i lewo i jakaś inna dziewoja o wyglądzie adekwatnym do towarzystwa.
Chwilę potem nadciąga małżeństwo z pieskiem, jakaś rodzinka z dziećmi (sensowni, nawet dzień dobry i cześć górom - umieli zawołać) i robi się gęsto - czas stąd iść...
|
 |
Palenica i Szafranówka
|
 |
Miejsca jakie kocham - ale to cisza przed burzą, za moment z prawej strony tą drogą wytoczy się zażywny jegomość z nowiutkim sprzętem turystycznym, "pilotujący" resztę spoconej rodzinki w ich wielkiej górskiej eskapadzie. Nie powiem, sympatyczni ludzi, ale wiecie - typ wczasowicza/kuracjuszu a nie wędrowca.
|
 |
Z lewej Sokolica
|
 |
przełom Dunajca.
|
 |
A zapomniałem nazwy miejsca Wam podać - to oczywiście Bryjarka, choć pewnie 99% moich czytelników bez trudu ją rozpozna.
|
 |
Stacje drogi krzyżowej.
|
 |
I bardzo ciekawe kapliczka "Frasobliwego" taka mi się marzy przy domu
|
 |
było się na górze, trzeba zejść na dół - to znów główny plac Szczawnicy i pijalnia... Aneczka próbuje mnie zabić jakaś wodą, podobno nie do wypicia, wchłaniam duszkiem i proszę o więcej...
|
 |
Ten krzyż to Bryjarka tam byliśmy
|
 |
Powiało horrorem - a to tylko graffiti pod mostem
|
Wracamy do samochodu, przebieramy się, wypijamy resztki, wyjadamy okruchy i w drogę. Trzeba wracać, zapracować na kolejne wycieczki, zadbać o domy, dzieci, zwierzaki... nie samą wędrówką człowiek żyje.