Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wokowice. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wokowice. Pokaż wszystkie posty

środa, 4 grudnia 2019

Jak najgłębiej w las

Ma to sens, nie śmiejcie się im głębiej w las tym więcej drzew prawda? No guzik a nie prawda - mniej więcej stale jest tych drzew tyle samo, w końcu naturalnych lasów mamy całkiem niewiele, a przeważają plantacje. Z drugiej strony im głębiej w last tym... wiatr słabszy! I o to chodzi! Dzień wcześniej jechałem dwa razy po trzydzieści kilometrów stale z wiatrem w pysk z tym że raz wiał mi w lewy a raz w prawy półgębek. Zatem nogi miałem już zmęczone - rankiem wprawdzie wiatr wiał mi w tyłek ale już teraz znowu wmordęwind. Zatem tendencja by śmigać przez las wydaje się nader rozsądna. Problemem jest że wpierw trzeba do tych lasów dokręcić, a potem znaleźć jeszcze przez nie sensowny przejazd i to już wcale nie jest takie proste, nawet gdy dysponuje się mapą z GPS. Czemu? A choćby temu, że ścieżki które wydawały się obiecujące... okazywały się traktorostradami i to startującymi z gospodarskich podwórek, albo rozmnażały się w trzydzieści różnych ścieżek, bo akurat tam urządzono mygło i wszystko zostało rozjeżdżone maszynami do zrywki drzew. Do tego jeszcze tuż po wjeździe w las  sygnał GPS padł i musiałem nawigować na cuja tudzież kompas. Ale przynajmniej mniej wiało...



Zobacz trasę w Traseo

Jak łatwo zauważyć, ślad kończy się w lesie! Razem ze śladem skończyło się wskazywanie drogi - choć Bogiem a prawdą i tak było średnio przydatne. Ale co tam, przygoda wyśmienita i tylko to się liczy.

BRZESKO

Całkiem współczesna figura maryjna, ale z szansą na stanie się zabytkiem.


Bardzo ciekawa, już nie barokowa, jeszcze nie neogotycka figura maryjna, ja nazwał bym to neorenesansem. Warto zwrócić uwagę na fakt iż Matka Boska trzyma Jezusa na prawej ręce.
U stóp Maryi dwa przedstawienie figuralne i symboliczne przedstawienie miasta - takie portrety robiono w późnym renesansie właścicielom miasta! Ale Brzesko zakładał Spytko Melsztyński, a nie Stecowie! Czyżby kwestia dziedziczenia? a może Stecowie byli właścicielami wsi w okolicach Brzeska, które teraz znalazły się w jego granicach? Tym bardziej że to nie jedyna fundacja tej rodziny na tym terenie! Z drugiej strony gdyby byli właścicielami dóbr ziemskich, to skąd to miasto? Muszę rozkminić ten temat?

Ale przy okazji spotkałem patrona - nie mam ich zbyt wielu. 



Całkiem możliwe że płaskorzeźby mają rysy twarzy swych fundatorów. 

Leśne miejsce odpoczynku. całkiem fajna inicjatywa.

SZCZEPANÓW
Miejsce gdzie urodził się św. Stanisław Studnia, dąb i kapliczka oraz kolumna z figurą.

Barokowy - kościół p.w. Św Stanisława Szczepanowskiego Biskupa Męczennika.
ładny skromny (tak wiem to oksymoron) barokowy kościółek. Obecnie pełni rolę kaplicy przycmentarnej, a funkcję sanktuarium przejął nowy, znacznie większy neogotycki - ale tam dojedziemy. 



I dojechaliśmy - nie bez przygód - bo zapragnąłem jeszcze zobaczyć dom weselny o szumnej nazwie... "Forteca" ... pomińmy ten epizod milczeniem. za to jak robiłem objazd żeby nie wracać tą sama drogą, to znalazłem kolejną figurę maryjna - której tu nie zamieszczam. Nie robię tego ponieważ wzniesiono ją jako votum w intencji... abstynencji! 

Samo sanktuarium św. Marii Magdaleny i św. Stanisława B.M. to ładny, proporcjonalny, choć nieco zbyt rozbudowany formalnie neogotyk. w pobliżu znajduje się jeszcze niemały dom pielgrzyma. 


Kapliczki w okół kościoła. 


Trochę rustykalnych klimatów.

Bardzo ładna figura przydrożna.





WOKOWICE
Mega ciekawy krzyż, z bardzo oryginalnymi inskrypcjami. Celowo ich nie przepisuję, bo zdjęcia są czytelne, a takiej pisowni i stylistyki często się nie spotyka. 



BIELCZA

I tu zapis trasy się kończy - ale nie kończy się przygoda. Teraz trzeba jeszcze przejechać przez las. Trwa polowanie - mam nadzieję że czerwona kurtka uchroni mnie przed postrzałem przez jakiegoś bałwana z dubeltówką. Ale strzały słyszę bardzo wyraźnie - nie są dalej niż kilkaset metrów na prawo (południe) ode mnie. Sam droga jest przyjemna - szuterek, las jest stosunkowo młody, jeszcze niema w nim wycinek więc drogi nie rozjeżdżone maszynami do zrywki. Do tego wiatr znacznie złagodniał, mogę nadrobić nieco czasu, który poświeciłem na  zapoznawanie się z kapliczkami, krzyżami i okolicą. Niby mam go zapas, ale mam też świadomość że las wkrótce się skończy i znów będę musiał jechać pod wiatr, na otwartej przestrzeni, a tam już na pewno niczego nie dam rady nadrobić.

Ale póki co ciesze się jeszcze lasem...

Wyjeżdżam z lasu, w okolicach Wierzchosławic, uciekam od razu pod autostradę choć pierwotnie chciałem jeszcze do wierzchosławickiego MORu zaglądnąć i do Biedry po jakieś picie. Ale już po czternastej, a wiatr wcale nie słabnie, więc czeka mnie srogie zmaganie na ostatnich odcinkach. Faktycznie przy południowo-wschodnim wietrze - odpoczynek mam dopiero na końcówce rajdu. 

W pracy odpoczynek... zasłużony.  

wtorek, 26 listopada 2019

Serwisówki - czyli Velo Metropolis


Pojechało się tam, trzeba wrócić - norma. wracam nie do domu, ale jadę prosto do pracy - wprawdzie po wizycie u Marzenki, mam jeszcze pewien margines czasu, ale nie jest on przesadnie duży. Trudno najwyżej czeka mnie jazda indywidualna na czas ;) 

Wracam po  godzinie nadrabiania miną przy łóżku Żony. Zresztą chyba nadrabiam bardziej sam przed sobą, glejak zniszczył jej mózg już w takim stopniu że i tak chyba nawet nie zdaje sobie sprawy z mojej obecności... choć czasami widzę łzy w jej oczach, wtedy chyba jednak jest świadoma, choć nie ma już sił ani możliwości by powiedzieć cokolwiek, poruszyć się... umiera. Straszliwa jest taka bezradność, podobno uczy pokory... 

Wracam na rower, wiatr wydmucha smutek i strach. Jazda jest prosta i oczywista, zmagasz się z czymś co jest zrozumiałe, ogarnialne, czymś co nie jest chorobą ukochanej osoby. 

Jedziesz, kręcisz, oddychasz, żyjesz - proste, wiele osób nie docenia tego... do czasu... choroby...

No nic- wieje jak diabli. Rano wiało od południowego zachodu, przed południem wiatr nieco się zmienił dalej wieje od południa... ale też i od wschodu. Czyli całą drogę i tam i na powrocie mam na wiatr w ryj, niby nie bezpośrednio a halsem, ale i tak jest z czym walczyć. o sile wiatru niech świadczy fakt że dołożył mi do czasu przejazdu ponad pół godziny więcej. A to i tak kosztem bolących nóg, bo bez silnego deptania pedałów był bym na styk, lub po czasie.  Jasne że się zatrzymywałem, w końcu tyle ciekawych punktów w okolicy - no ale one były w czas przejazdu wliczone - wiatr nie. 

A skoro już o ciekawych punktach mowa - to zobaczcie sami. Ale wpierw mapka.





Zobacz trasę w Traseo
BRZESKO


Cmentarz żydowski w Brzesku. Już pokazywałem, więc tylko tytułem zajawki. 


Kościół p.w. Miłosierdzia Bożego


Diabli wiedzą park czy śmietnisko, zalew czy wysypisko 


Przedmieścia - klimat który bardzo lubię. 


Łeszcz

Lecz nie pytajcie mnie jeszcze
czy w Łeszczu jedzą leszcze
;D

STERKOWIEC


Całkiem współczesna kapliczka - ani w tym składu, anie ładu... ani to miejsce spotkań., ani wypoczynku, ani ozdoba, ani atrakcja... 
Dobra nie pastwię się dłużej - jadę w swoją stronę.


 Śliczna zabytkowa figura Jezusa



Zwróćcie uwagę na nazwę wsi! Nie ma takiej na mapie! 
Więc albo to stara historyczna nazwa Sterkowca, albo... wymarła wieś...
postaram się rozeznać i jeśli będzie to coś ciekawego, to... napiszę dla Was horror ;)... albo thriller urzędowy ;P

WOKOWICE


Zabytkowy krzyż przydrożny


drewniana zabudowa


Pola Bieleckie - tam w oddali kościół w Bielczy - płasko do urzygu. 


LASY RADŁOWSKIE


Tylko prawdziwy stalker dostrzeże urok takich miejsc. Ale też tylko stalker załapie iż jechałem prawą stroną autostrady, a jestem na lewej... i co to oznacza?

BOGUMIŁOWICE


I końcówka - odbijam w kierunku Ostrowa, i przez Kępę Bogumiłowicką docieram do Pracy.

Zmęczenie mija po kawie - ale nogi a zwłaszcza ścięgna przy kolanach bolą jeszcze długo! Trudno - boli, znaczy żyje.