Zalipie... no kto nie słyszało Zalipiu? Miejsce unikalne, jednorazowe i powiedzmy sobie szczerze, świetnie wypromowane! Co prawda zdumienie musi budzić fakt, że w takiej lokacji nie ma nawet sklepu, że o kawiarence czy restauracji nie wspomnę, no ale skoro miejscowi nie chcą zarabiać...
Mimo wszystko Zalipie to jednak atrakcyjna destynacja turystyczna, Zwłaszcza dla rowerzystów, gdyż pomimo braku ścieżek rowerowych, łatwo tam się dostać mało uczęszczanymi drogami lokalnymi lub zgoła polnymi. Poza tym samo zwiedzanie "malowanej wsi" jest z poziomu siodełka znacznie wygodniejsze niż z poziomu podeszwy, i znacznie bogatsze niż zza szyb samochodowych.
To w sumie pierwszy otwarty wyjazd Tarnowskiej Korby, otwarty czyli taki na który zaprosiliśmy osoby wcześniej nie znane, była też informacja o wydarzeniu na naszym facebookowym profilu "Korba Tarnów" (jak by kto był chętny, to zapraszam do polubienia).
Zresztą właśnie po to Tarnowska Korba powstała - chcieliśmy robić coś dla innych, nie tylko dla siebie. Organizować wypady dla całych rodzin, dla dzieci młodzieży i osób starszych.
Ale od czegoś trzeba zacząć - padło na Zalipie.
Trasa jest pokręcona - zaraz wyjaśnię czemu.
Otóż zgłosiły się do nas dwie osoby, w zasadzie jedna ale taka która potem dokooptowała sobie kolegę. Marta z Brzeska, jej kolega Damian z Krakowa, wszystko ok - ale chcieli dojechać od siebie na rowerach, problemu by nie było gdyby otwarty był most w Ostrowie - ale niestety, działania i zaniechania działań stosownych organów administracji spowodowały że most w Ostrowie jest zamknięty. Umawiamy się zatem w innym miejscu czyli przy moście w Biskupicach Radłowskich.
Z drugiej strony nie chce nam się czekać, więc...
Zajeżdżamy jeszcze do Żabna na lody, a potem przez prom "Ewa" na Dunajcu, dojeżdżamy do Velo Dunajec i tym szlakiem kierujemy się na południe.
O właśnie... My na promie...
A to VeloDunajec
Kręcimy aż do Biskupic Radłowskich i tak obok pomnika Bitwy Radłowskiej oczekujemy na naszych gości. Wkrótce zresztą są, Ela oczywiście ze Staszkiem nie wytrzymują i jadą im na przeciw, a wcześniej jeszcze trafiamy na Roberta, kolegę Eli z pracy... czyli nasza gromadka niespodziewanie rozrasta się prawie dwukrotnie.
Kto policzy białe ptaki? Oczywiście trzeba zdjęcie powiększyć, ale policzyć da się.
No ale nic - na powrót kręcimy tym samym odcinkiem po wale, droga bezpieczna, szybka, wygodna i z widokami. Mniej więcej płaskimi ale zawsze to jednak jakieś perspektywy ;)
Tym sposobem na powrót docieramy do Pasieki Otfinowskiej i okrętujemy się na prom. Przy okazji strzelam krótki wykład jak odróżnić kościoły fundowane na przełomie XIX i XX wieku przez Polonię z "Hameryki" od tych fundowanych przez rodzimych donatorów? A to proste. Te rodzime to czysty gotyk tyle że wykonany współcześnie i śmielej od swego średniowiecznego wzorca, a te polonijne to neogotyk amerykański, bliższy wzorcom angielskim niż kontynentalnym - w końcu w takich kościołach modlili się pracujący w Chicago czy Detroit Polacy, którzy po powrocie chcieli takiej a nie innej stylistyki dla tego na co dawali swoje ciężko zapracowane pieniądze.
Kto zgadnie co to za uprawa?
Na promie znowu kolejne spotkanie, kolejna znajoma Eli (Ela zna chyba osobiście połowę powiatu, a drugą połowę ze słyszenia?) - i jak wynika z rozmowy,potencjalna uczestniczka kolejnych wyjazdów. Musimy się starać...
Do Zalipia z Otfinowa kręcimy wzdłuż AT, Greenway Amber Trail ... Fajne prawda? Spoko możecie nie szukać na mapach, nie znajdziecie w polskich wydawnictwach - to nazwa szlaku z Mapy.cz. - prowadzi aż do Nowego Korczyna - lub do Okulic - to zależy w jaką stronę się skierujecie.
Cała nasza gromadka: Damian, Staszek, Marta, Ela, Robert, Wiesław a ja sobie siedzę na glebie.
Liczyłem że jakąś pamiątkę dla dziewczyn kupię w Domu malarek, ale niestety - zajęte były czymś (malarki, nie nasze dziewczyny) i nie wchodziły w interakcję z turystami, których było niemało. Miałem też rozmowę z grupą rowerzystów krakowskich, na temat co by tu zjeść i gdzie?... trochę mi było głupio że najbliższy takie punkty to odlegle o wiele kilometrów Żabno lub Wietrzychowice...
Robimy objazd Zalipia - nie wszystko, tylko te główne, ważniejsze obiekty, nasi goście są już wyraźnie zmęczeni, a przed nimi jeszcze szmat trasy. Proponuję obiad w którymś z wymienionych wcześniej miejsc, ale nie chcą nadkładać drogi, trudno. Kończy się na zajeździe pod otfinowskie delikatesy, szybkich zakupach i konsumpcji na zewnątrz w cieniu nieczynnej knajpki...
Robimy objazd Zalipia - nie wszystko, tylko te główne, ważniejsze obiekty, nasi goście są już wyraźnie zmęczeni, a przed nimi jeszcze szmat trasy. Proponuję obiad w którymś z wymienionych wcześniej miejsc, ale nie chcą nadkładać drogi, trudno. Kończy się na zajeździe pod otfinowskie delikatesy, szybkich zakupach i konsumpcji na zewnątrz w cieniu nieczynnej knajpki...
Wkrótce kolejny raz zaliczamy "Ewę" i odcinek VD między Pasieką a Biskupicami. Tam żegnamy naszych gości i...
sami kręcimy do Żabna, do restauracji Missterium na pizzę i napoje, bo ciepło się zrobiło i w gardłach pozasychało.
A w drodze powrotnej jeszcze ciut industrialnych klimatów, czyli przejazd przez fabrykę celulozy w Niedomicach. Mówcie co chcecie, ale obiekty przemysłowe też mogą być piękne. Następnie dokręcamy sobie jeszcze trochę kilometrów tak, by pyknęła nam setka i wracamy do domów.
Pierwszy otwarty wyjazd Tarnowskiej Korby zakończył się sukcesem.
Pierwszy otwarty wyjazd Tarnowskiej Korby zakończył się sukcesem.
Nazajutrz czeka mnie jazda do Krakowa z Bikersami...



















































