Jest coś takiego jak "Aktywne Miasta" i jak co roku brałem w niej udział. Także jak co roku, byłem świadkiem przedziwnych rzeczy, np. tego że już w dniu otwarcia pewne miasta startowały z dorobkiem kilku tysięcy punktów (widać wszyscy mieszkańcy zmówili się i równo z północą każdy przejechał kilka kilometrów). Jak co roku też były problemy z apką, logowaniem itp.
No ale chodziło przecież o zabawę i "promowanie aktywnego stylu życia, oraz zmianę przyzwyczajeń transportowych" - swoją drogą to kaducznie śmieszne gdy urzędactwo na co dzień stawiające rowerom, hulajnogom czy innym czystym środkom transportu, wciąż nowe bariery i ograniczenia, nagle promuje "zmianę przyzwyczajeń transportowych"...
Ale że chodzi o zabawę to udział brałem. W ramach Korby. Chyba wszyscy Korbiarze się zarejestrowali i coś tam przekręcili, choć oczywiście z takimi tuzami jak Bikersi nie mieliśmy szans. Ale wyprzedziliśmy nawet szkoły które wyjazdy rowerowe miały organizowane w ramach zajęć! Więc nie jest źle.
Aż razu pewnego...
otrzymałem maila takiego:
Hmmm - w sumie w zeszłym roku, też jakieś nagrody były, to i w tym nie widzę przeszkód by ich być nie miało.
Szybka kwerenda po znajomych i wychodzi na to że premiowane są osoby które mają "nakręcone" ponad tysiąc kilometrów. No i fanie.
Akurat mam wolne, szkoda że Ania nie może przyjechać, więc spotykamy się na festynie za Parkiem Strzeleckim. W sumie sporo się dzieje - jest wielkie ognisko, tyle że palą topolą zjedzoną przez grzyba i pali się jak papier. Są żużlowcy ze swoimi maszynami, są pawilony z żarłem i napojami (niestety nie ma piwa, co uważam za bardzo poważny nietakt), sporo. Na scenie występują zespoły taneczne, a potem następuje kulminacja czyli my: Po kolei wyczytywani wchodzimy na scenę odebrać nagrody.
Faajnie - Ania też dostała upominek. A potem całą ekipą na pizzę do Białego Pieca.
Uff. bogaty dzień był!











