Tym razem odcinek którego jeszcze nie pokazywałem z poziomu kajaka. Najpewniej dlatego że odkąd piszę bloga, to nie miałem okazji tamtędy spływać. No tak bywa.
A odcinek jest wart, pokazania - przede wszystkim jest zupełnie inny od tych które znacie czy to z moich przygód, czy z własnych spływów w okolicach Szczawnicy np.
Dunajec tu poniżej Białoujścia już jest rzeką stateczną, spokojną, szeroką i płynącą znacznie wolniej niż w swych wyższych odcinkach. Choć wciąż ma charakter rzeki górskiej, a brzegi to głównie kamieniste łachy i podmyte wypiętrzenia, niż łagodne muliste zejścia jakie widzimy na rzekach równinnych. Wciąż jeszcze prąd jest na tyle silny że pływa się praktycznie bez wysiłku, ale już nie wyrzuca na brzegi, nie miota po kamieniach i nie straszy wywrotką.
Na tym odcinku także Dunajec oferuje nam możliwość wpłynięcia w wyrobisko pożwirowe - niestety nie miałem tej przyjemności, bo niski stan wody i krzaczory odcięły tę drogę, a nie chciałem przebijać się na siłę. No nic, nic straconego. jeszcze tam wrócę jak Bóg da.
Jak widać odcinek nie za długi, ale bardzo urozmaicony.
![]() |
| Na wodzie - niestety w fajnym miejscu na wodowanie kajaka rozsiedli się wędkarze i musiałem wodować się na kamulcach po mostem - i nie wygodnie i buty mułem upaćkałem... no cóż, bywa i tak. |
![]() |
| Most autostradowy w Bobrownikach - czemu nie zbudowano tam przy jednej inwestycji kładki dla rowerzystów pozostaje dla mnie zagadką mentalności urzędaczo/decydęckiej (sic!) |
![]() |
| Dunajcowy "Gibraltar" - dwa wysokie wypiętrzone brzegi tworzą malowniczą bramę dla rzeki |
![]() |
| A to z innej perspektywy. |
![]() |
| Łatwo zauważyć że poziom rzeki jest o co najmniej pół metra niższy niż zazwyczaj |
![]() |
| Nurt, fajny, szybki, niesie aż miło, w zasadzie muszę tylko pilnować by nie obróciło mnie lub nie nadziało na jakiś podwodny konar. |
![]() |
| A tam gdzie już nurt jest czysty, można uraczyć się piwkiem - i kto by pomyślał że na Dunajcu też występują Żubry? |
![]() |
| Spokojnie, szeroko, nurt niesie - sielanka |
![]() |
| Oto dlaczego - pewnie jakiś czas temu, jacyś wędkarze jedli tu sałatkę, wyrzucili resztki a one znalazły sobie świetne miejsce do życia |
![]() |
| Zdrowe silne, świetnie nawożone przez bogate wody Dunajca, nie potrzebują nawet tyczenia. |
![]() |
| Czasami ktoś tu podpłynie - zostawi swój ślad - mój też jest tam zostawiony |
![]() |
| A to jeszcze większa ciekawostka - niestety nie byłem w stanie w jaskrawym słońcu ocenić jakości zdjęcia - ta roślinka to miechunka pomidorowa - a jakże - jadalna tak samo ja inne pomidory. |
![]() |
| Płynę dalej - przyznam szczerze że trochę zaczynam tęsknić za takimi bystrzami, więc wyszukuję je na nurcie i z pełną premedytacją wpływam w te szybkie wody |
![]() |
| Ależ gniazd... spokojne, bogate przyrodniczo tereny |
![]() |
| I znów fajne bystrze |
![]() |
| O widzicie? |
![]() |
| I to już jest koniec przygody... Ale nie koniec wakacji!!! środa, 22 kwietnia 2020Ostatni dzień przed zamknięciem
Koronawirusowe szaleństwo trwa nadal, ale w tej chwili zaczynają przeważać postawy racjonalne. ludzie zrozumieli że są rzeczy gorsze od samej choroby. A kwarantanna dla wszystkich jest po prostu nie do przyjęcia. Głód, bieda i inne choroby zabiją więcej ludzi nić koronawirus! Na szczęście zaczyna to docierać do rządzących. Szkoda że tak późno, szkoda że takim kosztem. Oczywiście nie mam słów miłosierdzia dla panikarzy. Jak by kogoś interesowało to należę do tej szlachetnej garstki Bożych szaleńców którzy gotowi są wypić szklankę wody z rzeki, podczas epidemii cholery, tylko po to by udowodnić że się nie boją (przy okazji udowadniają też że nie są nieśmiertelni), poprawcie mnie bo nie pamiętam, aby nie Dostojewski był takim kozakiem?
O ile mogłem zdzierżyć zamknięcie szkół (mój stosunek do obowiązującej formy edukacji szkolnej jest delikatnie mówiąc mało entuzjastyczny), zamknięcie galerii handlowych przyjąłem z ukontentowaniem, a kwarantanny dla osób z grup ryzyka ze zrozumieniem, o tyle zamykanie lasów uznałem za szczyt zidiocenia i... do dziś zdania nie zmieniłem! No ale mieli zamknąć lasy! Więc ten ostatni rajd musiałem sobie urządzić.
I żeby było weselej, info o zamknięciu lasów docierają do mnie gdy siedzę na dniówce w pracy! Więc zaraz po szychcie po prostu odpalam rower i grzecznie jadę... nie do domu! Ba całkiem w drugą stronę jadę. A nawet w trzecią bo w drugą to było by na zachód, a ja walę na północny zachód, bo most w Ostrowie też zamknęli i muszę kręcić na Biskupice. Faajnie.
No to po drodze, hmmm... no jak tu sobie odmówić pobaraszkowania po okolicy? Ale jak zwykle zobaczcie sami: Wpierw mapka z Traseo.
Zobacz trasę w Traseo
Fajne prawda? Jak zwykle zachęcam zrobić klik w mapkę i oglądnąć zarys trasy. A teraz zdjęcia.
BOBROWNIKI WIELKIE
piękna wierzbowa alejka pośród żwirowni.
Ot żwirownie rzeczone. Dużo to Żwiru a i dziwić się nie ma czemu, bo wszak Dunajec to najstarsza polska rzeka. i żeby było śmieszniej, onegdaj (znaczy ciut dawniej niż wczoraj jakieś circa about 30 milionów lat temu) gdy Orogeneza Alpejska wypchnęła dno Paratetydy i zaczęły kształtować się Karpaty to Dunajec płynął nie do Bałtyku, którego jako żywo nie było ale do... Morza Czarnego (które wtedy nie wyglądało tak jak obecnie... no ale było.
Wieć wiecie przez to 30 milionów lat z haczykiem to się co nieco kamyków uzbierało...
A ten mostek to sobie zostawiłem na zaś
JURKÓW / ŁĘG TARNOWSKI
Neogotycki kościół pod wezwaniem św. Trójcy
I kawałek dalej na północ św. Sebastian - eklektyzm ale dość rzadko spotykany bo barok z klasycyzmem łączący. Maleńki kościółek, w zasadzie duża kaplica.
ILKOWICE
Bardzo ciekawa figura św Jana Nepomucena.
Jej usytuowanie wskazuje na spore zmiany ktore zaszły w ukształtowaniu terenu. W tym miejscu musiała biec droga do przeprawy przez Dunajec, prawdopodobnie bród, albo prom.
Rzecz doczytam i na pewno przy następnej okazji będzie już pełna informacja.
Podpis zbyteczny.
BISKUPIC RADŁOWSKIE
Aczkolwiek teren po stronie Żabna
Cmentarz wojenny nr 258.
Gdy drugiego maja 1915 roku odziały Austro-Węgierskie i Pruskie przystąpiły do wielkiej bitwy której celem było przełamanie frontu 3 armii generała Radka Dimitriewa, od samego początku było wiadomo że uderzenie musi wyjść na całej linii styku obu ścierających się stron, a od kilku miesięcy front stał na Dunajcu... I wyszło. A tu spoczywają ci którym już nie dane było iść dalej...
Po drugiej stronie drogi jest inny cmentarz - żołnierzy carskich. Pokazywałem kiedyś na blogu, ale jeszcze i tam wrócę... jak Bóg da.
Na tymże pomniku centralnym.
Ale znak jeszcze z czasów II RP! więc wart pokazania! Niewiele już takich się ostało.
RADŁÓW
Stary młyn i spichlerz.
W latach 70-ych był taki modny prąd w literaturze SF, dotyczył osób które same siebie więziły. Same sobie wymyślały zasady które koniecznie należy przestrzegać, ograniczenia itp. No to takie nawiązanie do tamtej literatury:
Jestem za kratami, prawda... ale to nie ja jestem w więzieniu! Nie budujcie swoich własnych więzień, nawet jeśli brak Wam odwagi, by otwarcie burzyć więzienia budowane dla Was przez politykę, media, propagandę, internet czy innych ludzi... to przynajmniej nie pomagajcie w tej budowie. A najfajniej by było gdybyście tak cichaczem, kamyk po kamyku rozkopywali ich fundamenty... a wtedy mury runą, runą, runą...
Kościół p.w. św. Jana Chrzciciela - piękny stary, choć zniszczony w czasie I wojny okrutnie to nadal bardzo wart uwagi.
Idiotym naszego dnia codziennego - prawda że człowiek na wózku tylko marzy o takim miejscu i schodach...?!
NIWKA
Cmentarz wojenny nr. 259
WIERZCHOSŁAWICE
Zagroda Witosów
ŁĘTOWICE
"Panie a co pon tak ty ruderze zdjencia robi? Mało to innych, nowych domów?" hmmm... niemało... ale te rudery ciekawsze.
Bardzo ciekawa figura Chrystusa - ale już mnie ciut czas goni, czyli zostawiam sobie dokładne oględziny na zaś.
DĘBINA ŁĘTOWSKA
BARDZO ciekawa kapliczka w formie latarni. Myślę że forma jest przypadkową kalką, ale muszę temat rozgryźć czy gdzieś tu nie ma cmentarza cholerycznego.
A potem zjazd w las - i oczywiście jak zwykle narympałing, bo jadę puki puszcza, a jak przestaje puszczać to już mi się nie chce wracać po śladach, więc walę na chama do przodu. póki da się poradzić to prowadzę, a potem najwyżej niosę, ale nie zawracam.
Tym razem przebijam się do ścieżki leśnej o której wiem że jest, ale zmyliła mnie inna wydeptana przez wędkarzy kłusujących na zalewach... tak macie rację także wyrobiskach pożwirowych.
BIADOLINY RADŁOWSKIE
Wiatka leśna - stosunkowo mało znany obiekt, ale cieszący się legendą pośród lokalnych rowerzystów - a ja dzięki temu zdjęciu wygrałem kolejną bandankę klubową!
Wnętrze - no w sam raz na imprezkę... tyle że koronawirus całe towarzyskie życie zdusił.
Ale pora się zbierać - czeka mnie teraz ostra jazda na wschód a ze wschodu wieje... czyli nie nadgonię.
ZAKRZÓW
A się ściemnia!...
ZGŁOBICE - Dunajec
coraz bardziej
i coraz bardziej wieje - do tego stopnia że zjeżdżając do Tarnowa ze Zbylitowskiej góry musiałem pedałować!!! Choć zazwyczaj tu nie kręci się nigdy a używa hamulców!.
TARNÓW
W domu jestem już późnym wieczorem.
No cóż nie wiem jak Wy ale ja CAŁY czas kwarantanny i obostrzeń jeździłem - pod różnymi pretekstami, czy to do pracy, czy na cmentarze, czy do paczkomatów Inpostu czy do sklepu, ale stale. Pozdrower i do zobaczenia na szlaku.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
|













































