piątek, 9 lipca 2021

Para szczytuje dwa razy II... czyli sequel wspaniałej przygody.

Z podróżami i blogowaniem jest jak z pieniędzmi i ich wydawaniem... serio! Na pewno nie raz słyszeliście o ludziach którzy mają masę szmalu ale nie mają go kiedy wydawać, bo cały czas w pracy... No to podobnie ostatnio jest u mnie... nie, nie mam aż tyle kasy ;) Ale mam tyle akcji w terenie że nie mam kiedy o nich pisać. Jak jestem w domu to najczęściej, dojadam resztki po Synach, popijam piwem i walę się na ryj ze zmęczenia... Taki los... nie żebym narzekał.
No choćby ostatnie dwa tygodnie! Dwa solowe rajdy rowerowe każdy w okolicach 80 km (wypadów poniżej 40 km, już w ogóle nie liczę), rajd rowerowy z Anią 104 km! Babia Góra, dwa dni w Tatrach... a przecież jeszcze praca, jeszcze Chłopcy, dom, ogród i do Marzenki na grób zajechać trzeba, opowiedzieć Jej o Chłopcach (pewnie wie, ale zawsze warto samemu opowiedzieć)...więc wiecie...
Lubię wasze blogi, lubię je czytać, komentować, lubię samemu pisać... ale... doba jakoś dziwnie stale ma tylko 24 godziny!

Ale dość marudzenia - dziś seria zdjęć z Babiej Góry - tak szczytowaliśmy z Aneczką dwa razy - wchodziliśmy od Krowiarek, potem zeszliśmy do Markowych Szczawin ... wyszliśmy jeszcze raz tym razem Percią Akademików! Ania jest niesamowita. 

Do tego jeszcze skrypt Gogli robi sobie jaja i żeby zdjęcia były po kolei muszę wstawiać je max po trzy sztuki... kogoś nieźle poniosło, za dużo trawki?

Więc będą po prostu tak jak sobie wujo G wkleił. Wybaczcie!


Ten kadr miał być na koniec... Sasanka... ale Gugiel uznał inaczej. Jak mówi stare przysłowie, głupszemu trzeba ustąpić.


Babiogórska Pani - opiekunka tych którzy nie wybierają najłatwiejszych szlaków...

Serce Babiej Góry!

Zestaw standardowy na Markowych Szczawinach! Kawa Ok, szarlotka BARDZO dobra, piwo... no wiadomo!!!!


Pierwsze nasze szczytowanie na Babiej - ale ostrości nie regulujcie - taka mgła była... A tam za lewą dłonią Aneczki to grupka Turków, faceci nawet OK, ale szła do nich jakaś laska - no wybitna kretynka! Zrywała kwiatki, śmieciła i nawet nie sposób jej uwagi zwrócić, bo i tak nie kuma co się do niej mówi!



Czy z taką kobietą mężczyzna nie pragnie wchodzić na wszystkie możliwe szczyty?!


plateau

Tylko superkobieta to potrafi, zachwycać się kwiatem i prowadzić rozmowę przez telefon...

Fota na Insta bardzo ważna rzecz... ;)

prawda?!

Morda mnie się marszczy, bo choć mgła, to i tak słońce blindzi jak szalone

Krowiarki - wejście na szlak... słowo szlak tylko z g na końcu doskonale oddaje to co człowieka trafia przy nowym skrypcie Bloggera...

To już wiecie czym Aneczka się zachwycała - goryczka

Pierwsze zdjęcie... Tuż przed wejściem na szlak. Ania po prostu jest, kobiety tak mają - są i to jest najważniejsze. Ja staram się wytłumaczyć innym wędrowcom jak wejść na szlak prowadzący do schroniska na Hali Krupowej

Na Perci Akademików

Taki schron blisko szczytu - warto pamiętać...

A to już po zejściu - Rany jak ja tego nie rozumiem... po całej tej wspinaczce, facet się rozsypuje, a kobieta ... rozkwita!


Drugie szczytowanie



Dzielna laska...





Pamiętacie ten schron sprzed kilku slajdów... no to Ania jest na jego dachu!









Ok - tyle opowieści... musicie wybaczyć. Do następnego razu, a będzie się działo obiecuję. jeszcze tylko mapka... no bo jak to tak bez mapki?

<iframe width="100%" height="500" src="https://www.traseo.pl/mapa/215926/m/0/hd/1/cs/0/" frameborder=0 style="border:1px solid #000;"></iframe><div style="padding:5px 0;width:100%"><a style="font-size:11px;color:#888;opacity:0.7;" href="https://www.traseo.pl/trasa/krowiarki-sokolica-gowniak-diablak-markowe-szczawiny-perc-akademikow-babia-gora">Zobacz trasę w Traseo</a></div>

6 komentarzy:

  1. Witaj Macieju.
    Jak zwykle niezwykle. Fajny szlak, aczkolwiek już nie na moje zdrowie.
    Trzeba korzystać z życia, póki jeszcze nogi niosą.
    Pozdrawiam i zapraszam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od Krowiarek spokojnie dał byś radę, perć Akademików to jednak już wyzwanie

      Usuń
  2. Ciekawy szlak i łańcuchy też były. Nie łatwy, ale chyba i nie za trudny. Piękne widoki. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciekawy owszem, łańcuchów można by uniknąć, ale mieliśmy z Anią ochotę na szczytowanie jeszcze raz.

      Usuń
  3. Pamiętam, jak schodziłam po tych klamerkach. Stres był podwójny, bo wtedy obowiazywal ruch jednostronny - tylko w górę, a my w dół. Ale zeszłam. I nie zapomnę tych wrażeń.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cały czas jest tylko w górę... swoją drogą sam bym się bał schodzić po nich, bo w wielu miejscach trzeba to robić na ślepo.

      Usuń