poniedziałek, 29 sierpnia 2022

Sudeckie przypadki - sezon drugi - epizod czwarty - rozdział trzeci: Skalnik

Na początku zgrzyt, jakiś lokals wmawia nam że parkujemy na terenie prywatnym, w/g mojej oceny, to teren jak najbardziej publiczny stanowiący pobocze drogi. Trudno i tak innego miejsca nie ma. Myślę po prostu, że nie miał się do czego przyczepić, a coś go "serce bolało".

Podejście znów łagodne i nie wymagające. taki urok tych terenów - pewnie można by się wspinać od Kowar, było by ciut dalej, ale wybieramy Czarnów, bo nasza przewodniczka w Dreźnie właśnie z Czarnowa pochodzi i malowniczo nam te tereny opisała, więc chcemy iść za jej radami (słusznymi jak się okazuje).

Od parkingu praktycznie cały czas lasem, trochę ostrego słońca łapie nas na stokówce, ale zaraz szlak znów w lasy odbija i zapada błogi cień. Po drodze mijamy parę która przeżywa wyraźne problemy kondycyjne. Dobrze że tu się wybrali a nie na Śnieżkę bo by zablokowali cały szlak ;) Zresztą nie idą na sam szczyt, poprzestają przy skałkach. My oczywiście do samego końca, na najwyższy punkt. Choć mam wrażenie że najwyższym punktem nie jest środek lasu ale właśnie te wystające skałki. No cóż, różnie to z tymi szczytami bywa. Wiele zależy od osób które szczyty wyznaczają. Z drugiej strony czy to takie istotne? Przecież i tak na skałki się wdrapiemy, więc tak czy siak najwyższy punkt Rudaw Janowickich mamy zdobyty.

Tu wyszło z klasyczną pętlą.

Istotnie mało charakterystyczny punkt
Ale pieczącha jest
i rekwizyt portretowy także
No w sumie niejaką wysokość nad doliną mamy
Królewna Śnieżka
Skądś się ta nazwa wziąć musiała
O i takie głazowiska lubię - nie odmówiłem sobie głazingu
Wciąga ta przestrzeń, bardzo wciąga - jak ktoś raz zacznie wędrować, to mu potem trudno przestać
"Życie na krawędzi" także wciąga
A potem już do Karpacza. Jeszcze tylko kolacja na mieście
Czyli w obscenicznym miejscu które pokazywałem Wam już wcześniej
Ale smaczne to było

Wracamy już "bosko zmęczeni" i po kąpieli wrzucamy ciała w łóżko. Jutro kolejny dzień wędrówek sudeckich i też wcale się nie zanosi na to by miało być lżej.

niedziela, 28 sierpnia 2022

Sudeckie przypadki - sezon drugi - epizod czwarty - rozdział drugi: Skopiec nie skąpiec

Góry Kaczawskie - w zasadzie pagóry, zarośnięte, zdziczałe - tym bardziej urokliwe i warte przemierzania stopami. W zasadzie trudno tu o jakiś sensowny szlak, ale nieco na siłę wydeptujemy coś na kształt pętli. Przy okazji spotykamy fajną ekipę z Gorlic, których wcześniej napotkaliśmy na Wysokiej Kopie. Miłe są takie przypadki.

Oni jeszcze zostają w cieniu drzew, w miejscu które nie wiadomo czy jest prywatne czy publiczne, nie lubię takich, cenię sobie dobre oznakowanie. My już wspinamy się na szczyt.

Mogliśmy tymi ścieżkami jeszcze sie pokręcic, owszem, nawet miałemk taki plan pierwotnie, ale przed nami jeszcze kilkadziesią kilometrów jazdy i kolejny szczyt. Lecfz na razie jeszcze jesteśmy na Skopcu. I wiecie co? Skopiec, to nie skąpiec, ładnie tam, fajnie tam, ktoś dba by to mmiejsce zyskiwało na atyrakcyjnosci.

Podoba mi się to ca dziewczyna robi! Rzeźba nosi nazwę "Into the Blue" i zostało wykonane w 2013 r. przez lokalną artystkę Magdalenę Osak. Obecny kształt i malunek to odpowiedź twórczyni na fakt że zaczęto tu znosić swoje stare obuwie i przybijać do innych pozyskanych skądś pniaków - w sumie to też nie był głupi pomysł!
Właśnie poczułem jak to jest w czyiś butach ;)
"Punkt widokowy" - no nie vyhledka to nie jest, w zasadzie przecinka ;)
Ale zawsze warto się tu pojawić
A to Baraniec - bliźniacze wzgórze Skopca
Tak, jest tu cieniutka ścieżka... damy radę
I znów Przełęcz Komarnicka, ale w nieco innym punkcie i...
I taki kamień znajdujemy

Pić się chce... bardzo. Energetyk by się jakiś przydał. W Komarnie jest lewiatan, mijaliśmy go po drodze, jednak Yanosik skierował na na zjazd wcześniejszej i teraz już nie będziemy się wracać, może coś się uda znaleźć po drodze, a jeśli nie? Trudno przemęczę się. A pragnienie przygody jest dla mnie bardziej naglące niż pragnie nie napicia się... a przecież piwa i tak nie mogę ;)

sobota, 27 sierpnia 2022

Sudeckie przypadki - sezon drugi - epizod czwarty - rozdział pierwszy: przez kamieniołomy na szczyt.

Izery - Góry Izerskie, z naszego punktu widzenia już nic dalej nie ma ;) Po prostu Wysoka Kopa to najbardziej na zachód wysunięte wzniesienie tego pasma. Dlatego od niej zaczynamy. Jest to też najdłuższa trasa dzisiejszego dnia.

Ciekawostką jest to że po drodze zaliczamy słynny zakręt śmierci, powiem wam że wcale nie taki groźny, ale jak by się kto rozpędził, to kamienny murek, raczej go nie zatrzyma...

Wyobraźcie sobie że to co widzimy już raz było górami! 300/350 milionów lat temu. Potem te góry zmiotła erozja. Drugi raz wypiętrzyło się to co wtedy stanowiło podstawy tych gór - wyobraźcie sobie że ten granit który tam obserwujemy, krystalizował z magmy 10 km pod naszymi nogami! A teraz jest na powierzchni! Wczujcie się w ten niesamowity upływ czasu... który potrafi góry wynieść, wywołać tam aktywność wulkaniczną, zmieść te góry z powierzchni ziemi, zatopić w odmętach oceanu Tetydy, znów wynieść na powierzchnię w postaci wysp, sprasować te wyspy jako jeden kontynent i znów wypiętrzyć góry na ponad kilometr nad powierzchnię morza! ... niesamowita historia! Tym bardziej niesamowita że to tak stare skały, głębinowe, dlatego są w nich te wszystkie kryształy, kamienie, metale które nie powierzchni pojawiają się tylko tam gdzie wyniesie je magma, bo inaczej to tkwią rozpalone do tysięcy stopni wewnątrz półpłynnego płaszcza naszej planety.

Czy to nie fascynujące że możemy dotykać skał które były górami, ma 100 milionów lat nim pierwszy gad postanowił zostać dinozaurem ;)

Ta druga część trasy, to moja autorska. Tam nie ma szlaku, ale jeswt ścieżka, mało widoczna, w zasdadzie nie używana, ale wypatyrtyjemy ją z Anią w terenie i tamtędy schodzimy. Czy warto? Nam owszem, choć wszyscy wracają szlakiem...

Tam... widzicie to V kształtne zagłębienie w górze? Zapamiętajcie je.
Ponik kolny... ale wstydliwy jakiś ;)
No tak - skały... powspinać się musiałem
Ale dla takich widoków warto sobie nogi poobcierać
Widzicie ten jęzor? Tak, to zastygła magma
Kolejna wychodnia...
Jest, kopalnia kwarcu!
Opuszczone budynki pokopalniane
No wiecie bez urbexu się nie obeszło... ale go nie planowałem
Fascynujące.
Tak - to jest to co widzieliśmy z dołu
Takie wiaty sudeckie - fajne, chronią przed wiatrem i zacinającym deszczem. Dachy pokryte murawą, dają chłód i miły mikroklimat.
Szczyt
Na miejscu. Pieczątki w ruch - pięć razy - ja zawsze ostatnio, po jednym wbiciu w książeczki KGP, i GOT a na końcu w mój pieczęteriusz, potem się tam Ania wpisze i będzie świetna pamiątka.
Schodzimy, tam na lewo prawie niewidoczna ścieżka.
A to nie jest ta sama droga, to  droga kilkaset metrów niżej i nią już schodzimy aż do Rozdroża Izerskiego i stamtąd na parking.