Bo wiecie zaczęło się wszystko tak że była Cudowna Terapia. Znaczy spektakl taki był, na scenie Mościckiej Fundacji Kultury, aczkolwiek przedsięwzięcie całkowicie komercyjne było - co zresztą jest słuszne, bo taki Szekspir czy inny Molier pisali i wystawiali swoje sztuki dla pieniędzy, a obecni tfu..rcy uprawiają swoją ideologię i domagają się by im płacić za to czego nikt przy zdrowych zmysłach nie chce oglądać - w każdym razie kawałka wolnego miejsca na sali nie było... A przedstawienia były dwa tego wieczoru.
Potem jeszcze posiadówa w Warce, przy piwie i "półmisku piwosza", po czym z dziś zrobiło się... dziś ale z inną datą i spacer do domu. Rankiem (no powiedzmy takim że już zapomniał jak zorze wyglądają) kawka i... planowany spacerek - tyle że Aneczka chce być u siebie w miarę wcześnie, a ja... musze być w pracy na drugiej zmianie - klincz, bo chciało by się coś dłużej powałęsać po terenie. Zatem pada na odkładany od pewnego czasu Lasek Tuchowski i Furmaniec - które chciałem Ani pokazać.
Samochód, psy... w zasadzie to same się zapakowały, nawet nie pytając o zgodę i jedziemy. Nie ma daleko - 10 minut no może z lekkim haczykiem, ale ogólnie blisko. W sumie to najbliżej było by na przestrzał przez Zawadę, Łękawicę i Trzemesną, ale górki tam solidne, więc pojechaliśmy klasycznie drogą na Tuchów.
Samochód zostawiamy na parkingu leśnym i potem już tylko piechotka.
Profilu wysokości nie pokazuję, bo całkiem zgłupiał, nie wiem czemu taki zapis zrobiło, ale trudno - było zejście i podejście, a potem znów zejście i znów podejście, tyle że łagodniejsze. Na pewnie nie można nazwać tej trasy nudną. Do tego punkty widokowe, dwa cmentarze z I wojny, krzyże, kapliczki, dróżki modlitewne przy tuchowskim sanktuarium, lasy... błota...fajna trasa.
 |
prywatne kapliczki |
 |
Krzyże przydrożne |
 |
Miejsca widokowe |
 |
Numeru nie podaję bo zaraz będzie na zdjęciu |
 |
Kopijnik - nie mylcie z kopijnikiem (czyli człowiekiem który walczył za pomocą kopii ale... nie tych xero), choć... Choć tradycja właśnie czasów walki za pomocą kopii sięga - gdy w grób poległego wojownika wbijano ułomek drzewca. Celowo piszę wojownika nie rycerza, bo na moje oko to tradycja znacznie starsza niż rycerstwo. Przez jakiś czas (podobno, bo nie weryfikowałem) stawiano je na grobach zmarłych węgierskich protestantów, w celu odróżnienia ich od katolików - którzy nadal stawiali na swoich mogiłach krzyże. było by to zaiste szyderstwem historii gdyby wyznanie które głośno wypomina katolikom rzekome powinowactwa z pogańskimi tradycjami, samo sięgnęło po tradycję już turbo pogańską! |
 |
Węgrzy i Rosjanie to oni tu głównie walczyli, po tym jak zostali (Węgrzy) wybici i zduszeni przez Rosjan musiano zatykać tę dziurę polskimi Legionistami - udało się ale cmentarze legionowe są po drugiej stronie Tuchowa |
 |
Aneczka i Tuchów, w tle majaczy pasmo Brzanki |
 |
Kudłacz vel Piernik - nie jemu uszy nie stoją, po prostu unoszą się w czasie biegu i opadają w rytm kroków. |
 |
Krzyż na Furmańcu |
 |
Klasztor Redemptorystów i Sanktuarium M.B. Tuchowskiej |
 |
Barok ale łamany klasycyzmem - w sumie widziałem brzydsze kompozycje |
 |
Klasztor i Dom Pielgrzyma |
 |
Dróżki modlitewne |
 |
I cały kompleks klasztorny |
 |
Bardzo polski krajobraz |
 |
Ten zresztą także. Powoli wychodzimy z Tuchowa i wchodzimy na teren Tuchowskiego Lasu |
 |
Tak to już Tuchowski Lasek |
 |
I pasmo Brzanki - a te samochody to wozy myśliwych |
 |
Oznaczenia grobów wojennych - jeszcze C.K zabytek |
 |
I sam cmentarz nr 164 |
 |
Spoczywają tu głównie Węgrzy i Rosjanie polegli w 1914 roku podczas morderczej ofensywy zwanej "walcem parowym" |
 |
W zasadzie już nawet mrozić nie trzeba ;) |
 |
Szła Aneczka od laseczka pobielonego - ha, ha, ha... |
 |
Zbiorniki p. poż. - sprytnie zamienione przez Leśników w świetne miejsce rekreacyjne, spacerowe i przyrodnicze. |
 |
Przelew - w czasie roztopów woda szuruje tędy aż miło |
 |
Podmycia - pomimo przelewu woda i tak spiętrza się na tyle że podmywa okoliczne skarpy |
 |
A Kudłacz omal nie umarł na zawała, bo spod łap mu wystartowało małe stadko kaczek i sam nie wiedział czy ma szczekać czy skomleć ze strachu. |
 |
Ale przy Aneczce odzyskał rezon |
 |
Wiatki grillowe i wypoczynkowe - jest w planach przyjazd ti rowerami na kiełbaskę właśnie - no to spodziewajcie się wiosną lub latem kolejnego z tego miejsca wpisu |
 |
Kolekcja budek dla ptaków - dla każdego gatunku inna, bardziej mu odpowiadająca. |
A potem to już był tylko bieg, w biegu jakieś żarło do pracy, w biegu pożegnanie z Anią i na biegu 9znaczy samochodem0 do pracy... Taki urok zmianowców.
Witaj Macieju.
OdpowiedzUsuńJak zwykle niezwyły wpis i faje zdjęcia.
Wędruj brachu póki wiek i kondycja pozwala.
Pozdrawiam.
Michał
Dbam o kondycję a na wiek wpływu nie mam, ale jak widzę na szlakach 80-latków to mam nadzieję ze jeszcze niejeden szlak przemierzę.
UsuńOdwiedziłem to miejsce nad stawem z Rodziną wiosną ubiegłego roku. Potwierdzam możliwość palenia ogniska pod tą wiatą- nawet drewno było przygotowane, ale całą resztę trzeba przywlec ze sobą. Ze względu na wyboistość istnieje prawdopodobieństwo wypadania czteropaków z bagażnika rowerowego, a także ich nadmierne wstrząśnięcie, co skutkuje- wiadomo czym.
OdpowiedzUsuńSpoko - już niejedna impreza piwna tam się odbywała. Problem w tym że potem trzeba wracać - i owszem można przez Trzemeską górę, Łękawicę i na zawadę koło owczarni - tam raczej patrolu nie będzie - ale mimo wszystko nie można przesadzić z konsumpcją ;)
UsuńWygląda na przyjemną wycieczkę
OdpowiedzUsuńBa... świetny spacerek
UsuńPiękne krajobrazy w nowej, przyprószonej odsłonie. Podoba mi się w tej scenerii klasztor w Tuchowie. Pozdrawiam Was serdecznie. Całą czwórkę:)))
OdpowiedzUsuńmam nadzieję że będzie jeszcze ładniej
UsuńTaki mały obszar a tyle różnych atrakcji. W sanktuarium w Tuchowie byliśmy 2 razy, trochę pospacerowaliśmy wokół, ale nie trafiliśmy ani na cmentarz wojenny ani na Furmaniec. Zresztą ta wyprawa nie odbywała się w celach turystycznych. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńBo to mimo wszystko kawałek od Klasztoru i sporo pod górę - więc jak była pielgrzymka, to na pewno na to czasu zabrakło.
UsuńŚliczny świat - taki pobielony. I pozwolę sobie na komentarz w sprawie uszu -najbardziej lubię takie właśnie uszy psie, które są mięciutkie i "szaleją" na wietrze.
OdpowiedzUsuńA jemu się jeszcze wywijają podczas biegu
UsuńSpokojny , późnojesienny spacer po polskich ścieżkach.
OdpowiedzUsuńBardzo spokojny... urokliwy.
UsuńKlasztor i sanktuarium bardzo nastrojowe.
OdpowiedzUsuńtak, to piękne miejsce, choć przytłacza barokiem.
UsuńŚwietne ujęcie z tymi podniesionymi uszami u pieska :)
OdpowiedzUsuńBezwładność po prostu ;)
UsuńFajny spacer i cudne widoki, przydałoby się tylko trochę więcej śniegu, jakiś metr lub dwa 😊. A Piernikowi może i uszy nie stoją ale za to opadają i znów się unoszą, to jest dopiero sztuczka. Kto tak umie?
OdpowiedzUsuńMgliście, ale i tak pięknie, cieszy sama przygoda i spacer. A psiaki to dodatkowa atrakcja.
UsuńTeraz gdy spadło tego śniegu sporo, to wariat żadnej zaspy nie opuści im więcej tym lepiej. ale przynajmniej błota do domu nie nosi ;)
Zawsze coś ciekawego wymyślisz tzn jakieś ciekawe
OdpowiedzUsuńStaram się - dzięki za uznanie
UsuńAch jak ja lubię takie krajobrazy. Bardzo ciekawe te groby.
OdpowiedzUsuńKasia Dudziak
Bardzo - cała historia z nimi związana jest szaleni ciekawa
Usuń