Czerwiec to od kilku lat miesiąc współzawodnictwa w ramach "rowerowej stolicy Polski" - ten rok był moim ostatnim. Nie zamierzam się "bawić" w to kolejny raz. czemu?
1 - już w dniu startu kilka miast maiło "dorobek" kilku tysięcy punktów, a wiem bo odpaliłem pierwszy przejazd nocą pierwszego czerwca!
2 - promowani są szosowcy "wykręcający" setki kilometrów a nie turyści rowerowi, "górale" czy ci którzy regularnie dojeżdżają rowerem do pracy (choć takie były założenia akcji)
3 - aplikacja wiecznie się rwie, blokuje telefon, pokazuje zaniżone, lub zawyżone wyniki.
4 - nie ma możliwości wgrywania rekordów z innych aplikacji, co powoduje konieczność odpalania ich kilku za każdym razem gdy rusza się na rower.
5 - Najważniejsze... Człowiek cały czas kręci a nie ma czasu na inne rzeczy...
Zatem to był ostatni raz (no chyba że reguły się zmienią i aplikacja poprawi) - więc cieszcie się i radujcie bo drugi raz taki wysyp trasek nie nastąpi ;)
 |
tam jeszcze mnie z rowerem nie było
|
 |
Przepychanko na rympał i chaszczing ale dałem radę
|
 |
Miłe okolic domu widoki |
|
 |
Budowa łącznika autostradowego - będzie fajnie
|
 |
Zapiekanka na Rybitwie
|
 |
Na Rybitwie w Ostrowie ze Stachem. Oczywiście debilen skrypt znów zdjęcia przestawia, ale i tak żadnej narracji chronologicznej nie robię więc to nie boli tak bardzo
|
 |
Chatka Spiocha
|
 |
Sowa leśna
|
 |
Myszonak |
 |
Starorzecze |
|
 |
Dunajec |
 |
Stawy przyrzeczne w komorowie
|
 |
cmentarz wojenny nr 200
|
 |
Chrystus Dobry Pasterz
|
 |
Platforma widokowa - jedna z "genialnych" inwestycji mojego miasta
|
 |
"Stary szpital" ale odnowiony
|
 |
kościół w Radłowie
|
 |
Żelazny kruk
|
 |
Nie, to nie Zalipie
|
 |
leśne pole biwakowe
|
 |
takie tereny... gdzieś...
|
 |
Promujemy się
|
 |
Cmentarz Żydowski w Żabnie
|
 |
I kopiec... najpewniej związany z obecnością tu protestantów, ale... są i inne tezy.
|
 |
Będzie lało...
|
 |
Wojnicz |
 |
Hubertówka na górze o nazwie Wolnica we wsi Milówka, a bez przewodnika pewnie i tak nie traficie..
|
 |
Orła cień zobaczyłem na szutrówce... bywa, pad elegancki siatkarski, nic mi się nie stałó, ale koło do prostowania.
|
 |
Skwar solidny - ponad 30 stopni było - więc i o nawodnienie dbać trzeba
|
 |
Ośrodek nowicjatu w Błoniu
|
 |
Stoi na stacji lokomotywa i ... już nigdzie nie pojedzie
|
 |
Kaplica św. Huberta w pniu ogromnego uschniętego dębu
|
 |
Średnio przejezdne drogi, ale dałem radę
|
 |
Jak widać drogę jeszcze widać...
|
 |
Tak, tak, w tym domu mieszkają, a ta studnia jest cały czas czynna!
|
To tyle na dziś. Oczywiście rowerowana w Czerwcu było znacznie więcej, ale te większe rowerowe przygody to w osobnych postach. Już dzis na nie zapraszam.
Gratuluję czerwcowych przelotów! Fajne masz te tereny, często dziewicze jak widzę.
OdpowiedzUsuńDla mnie jesteś rekordzistą, tyle kilometrów, a jakie widoki i atrakcje (nie liczę wywrotki!). Najważniejsze: kondycja i zdrowie:)))
ogólnie pykło 1500 z hakiem km w czerwcu na rowerze. Ale to kosztem innych działań, normalnie to wykręcam tak niecały tysiąc miesięcznie.
UsuńDo dziś myślałam, że lokomotywa na mojej stacji jedyna w swoim rodzaju, a tu się okazuje, że ma "rodzeństwo". No i dobrze, niech stare maszyny mają miejsce wśród ludzi.
OdpowiedzUsuńNiezależnie od aplikacji, statystyk i innych ciekawostek technicznych zawsze możesz jeździć na rowerze dla siebie. tak, jak to i dotychczas robiłeś i robisz. A konkursy? Omijaj wielkim łukiem.
Jeszcze drobiazg - sowa w objęciach - to rarytas. I piękna i niezbyt płochliwa. ;)
I tak jeżdżę - dlatego to ostatni raz gdy brałem udział w takiej "zabawie".
UsuńA sowa faktycznie unikalna. Odkryłem właśnie podczas tej wycieczki.
Ty masz czerwcowe kręcenie nawet bez aplikacji, i lipcowe, i sierpniowe, i wrześniowe nawet.
OdpowiedzUsuńKaplica w pniu uschniętego dębu cudna w swojej prostocie, a dom ze studnią to sztos - chociaż może w srogą zimę niekoniecznie :)
A owszem, owszem... stale kręcę ;)
UsuńMam wszak i zimowe przejazdy.
Owszem piękna jest - w ogóle kapliczki "hubertówki" są urocze, brać łowiecka ma pieniądze na świetnych rzeźbiarzy.
A w takich domach się żyło jeszcze sto lat temu, powszechnie, a i dziś takich domostw nie brakuje, spotykam je często - tylko wiesz, nie zawsze wypada fotografować, jak ktoś jest na obejściu.
Jak zawsze w trasie. Gratulacje.
OdpowiedzUsuństaram się... dzień dwa w domu, by doglądnąć posesji, coś zrobić i znów w trasę.
UsuńMnie ostatnio namówiono do załozenia aplikacji do zliczania kroków. Za to zbiera się punkty i dostaje rabaty. Jak na razie zmotywowała mnie do noszenia telefonu przy tyłku. i tak chodzę tyle samo.
OdpowiedzUsuńAle zawsze coś. A jak się wkręcisz to zaczniesz nabijać kilometry i rabaty ;)
Usuń